Zapraszam Was na szkolenie pod tytułem "Pieniądze szczęścia nie dają"

LEKTURA NA WEEKEND
Magazyn Lemonova: Lektura na weekend

Bartek pracował dla jednej z warszawskich firm ponad 17 lat. Z początku wydawało mu się, że ponadludzki wysiłek opłaci się i awans będzie już tylko za rogiem. Codziennie nadgodziny, codziennie coraz więcej zadań i obowiązków. Po 5 latach tak naprawdę pracował jak robot i przynosił firmie rewelacyjne rezultaty. Jednak to się zmieniło.

Coś w nim pękło i zaczął zastanawiać się nad zmianami. Z miesiąca na miesiąc coraz bardziej dobitnie komunikował swoich kolegom i koleżankom z biurka, że zaczyna przykładać większą wagę do ambicji, a pieniądze są coraz bardziej wyblakłą walutą. Nie dziwiło to tych, którzy w firmie przepracowali już ponad 10 lat - dla nich wizja skończyła się podobnie jak Bartkowi - kilka lat po starcie.

Proces trwał jeszcze 2-3 lata i wszyscy z zespołu mieli świadomość, że tak jak stare wygi, Bartek także nie ujrzy awansu, bo "góra już obsadzona". Rekompensata w postaci wyjazdów integracyjnych, spotkań na piwie 3 dni w tygodniu, czy sobotnich baletów starczyła tylko dopóki trzymał kac. Koleżanka z piętra studziła niespełnione pragnienia: "Bo tak to już jest Bartas w korpo, że dyrekcja Cię zauważa, gdy przewiązujesz szyję krawatem do biurowego grzejnika". I tak się stało.

Bartek żalił się kierownikowi w 7 roku jego pracy w firmie. Wyciągnął "złą płacę", "brak możliwości rozwoju" i "brak motywacji do pracy". Poskutkowało. Dyrekcja oddziału wysłała Bartka na szkolenie motywacyjne do jednego z biznesowych guru od motywacji. 6-dniowy cykl panowania nad stresem zawodowym i Bartek miał wrócić jak nowy.

Jedziemy na szkolenie motywacyjne

I wrócił. Całkiem inny, uśmiechnięty. To były dobrze wydane pieniądze. Bartek na nowo był żołnierzem - gotowym do walki, zwartym i skupionym na targetach.

Jednak nie minęło więcej niż kwartał, a Bartkowi się pogorszyło. Na nowo wrócił do swoich czarnych wizji i niesmaku. Z niemal zdwojoną siłą zaczął opowiadać koleżankom i kolegom jak to gdzie indziej lepiej, że tam premie, awanse i zmiany. Każdy tylko poklepał Bartka po ramieniu i wracał do biurka. "Weź się Bart ogarnij" - pocieszała Beatka z księgowości przy porannej fajce.

Potem już była tylko równia pochyła. Bart złożył 2-3 CV, nawet był na jednej rozmowie. Ale w tym czasie korpo awansowało koleżankę z biurka obok i jakby ambicje były nakarmione. Bartek nie musiał uganiać się za nową pracą - bo przecież awans wrócił do koszyka rzeczy prawdopodobnych.

10 lat później Bartek obudził się na nowo. Przetarł oczy ze zdumienia i rozejrzał się wokół. W tle słyszał przytłumione słowa swojego przełożonego: "redukcja", "postęp", "sytuacja na rynku", "restrukturyzacja". Po raz pierwszy od czasów dzieciństwa czuł, że nie do końca rozumie język, w jakim się do niego mówi. Czy to były słowa w języku polskim?

Historia Bartka nie kończy się źle. Zaczął pracę u konkurencji i obecnie jest na wyższym stanowisku, niż mógłby marzyć jeszcze kilka lat temu. Nowe siły, nowe podejście i nic do stracenia. Nie wszyscy mają tak dobrze i nie wszyscy potrafią wstać z krzesła, gdy ktoś wspiera się na ich ramionach. Oddech kierownika powinien motywować i dostarczać wizji, konkretnego planu.

Spot Pracuj.pl, tak jak cała kampania "Sprawdź czy nie szukasz" buduje właśnie na tym zestawie uczuć: przepracowanie, zmęczenie, wypalenie i obojętność. Idealnie zarysowana sytuacja w spocie o szkoleniu "Pieniądze szczęścia nie dają" ma pobudzić myślenie o własnej, zawodowej wartości. Nie trzeba tu zbyt wiele słów - znaczeń jest tak wiele, że niedoceniani pracownicy sami odnajdą się w gąszczu haseł, które tkwią w ich trzewiach.

To jednak smutne, że Polska musiała przejść te wszystkie stadia postępu kapitalistycznego, by znaleźć się w miejscu, gdzie problem wypalenia jest tak częsty, jak kredyt we frankach. Zachłysnęliśmy się tempem zmian, które nie spytały nas o zgodę. Dwadzieścia siedem lat po tym, jak wszyscy rzucili się do półek sklepowych i własnych biznesów Polska ma problem z młodzieżą lat 90.

Nie trudno im pić, palić i dobrze się bawić, ale stabilizacja z wielodzietną rodziną to problem. Niby meble z Ikei koją wrażenia estetyczne, nowy Volkswagen pięknie wygląda w garażu podziemnym bloku, a kredyt jakoś się spłaca. Jednak po elewacji budynków biurowych płynie pot, krew i łzy. Kampania Pracuj.pl to bardzo rzeczywiste doświadczenie. Zbyt rzeczywiste.