Wszystkie drogi prowadzą do poczty elektronicznej

TECHNOLOGIA
Poczta elektroniczna jest z nami od lat

Poczta elektroniczna jest "stara jak świat". Powstała niedługo po tym, jak uruchomiono połączenia internetowe w sieciach akademickich. Bardzo szybko zdobyła uznanie wielu środowisk, będąc rozwiązaniem uniwersalnym, niezależnie od charakteru nadanej wiadomości. I choć do złudzenia przypominała tradycyjną pocztę, włącznie z jej niedogodnością, zdobyła serca i umysły milionów ludzi na całym świecie.

W trakcie ostatnich 40 lat poczta elektroniczna sama w sobie niewiele się zmieniła. Jej zasady ciągle są te same, choć pojawiło się już kilkaset aplikacji do jej odczytu, co najmniej kilkadziesiąt aplikacji próbujących zdetronizować pocztę, a także milion pomysłów na jej ulepszenie i zoptymalizowanie.

Poczta elektroniczna wydaje się niewzruszona. Codziennie, niemal 4 miliardy ludzi na całym świecie wysyła ponad 250 miliardów wiadomości. Choć liczy się, że niemal 40% tych wiadomości to SPAM i reklamy, nadal nikomu nie udało się dogonić tego rozwiązania. Nadal z poczty elektronicznej korzystają firmy, instytucje, osoby prywatne, organizacje, państwa i praktycznie każdy użytkownik komputera na świecie.

 

Wiele aplikacji próbowało zdetronizować pozycję poczty e-mail

Historia poczty to także kilka bardzo ciekawych wzlotów i upadków. Usługi takie jak Yahoo! Mail, Hotmail czy Gmail pokazały, że poczta jest wszechobecna, ale także że ma ogromne wady. Twórcy aplikacji do poczty elektronicznej przez lata próbowali zabezpieczać się przed spamerami tak skutecznie, jak rozwijali się spamerzy. SPAM jest ogromną bolączką e-maili, ale znamy go także z SMSów, które z początku miały problemy inne niż poczta: nie ograniczano przecież nigdy rozmiaru / objętości tekstu w wysłanej wiadomości.

Poczta elektroniczna to także wiele przestarzałych, ale jakże uznanych standardów. Wysłana wiadomość powinna mieć tytuł i treść, a większość wiadomości, które trafiają celowo, posiada także stopkę i adres nadawcy. Przez lata próbowano poradzić sobie z tymi niedogodnościami, likwidując stopki i próbując odczytywać tożsamość nadawcy poprzez budowanie bazy kontaktów z adresu e-mail. Niestety, codziennie powstają tysiące nowych skrzynek pocztowych i nie ma instytucji na tyle dużej i na tyle zdeterminowanej, by nadążać za rozwojem sieci.

A przecież standard nie zmienił się od lat. Ciągle mamy do wyboru dwa protokoły odczytu, POP3 i IMAP, a standardem wysyłki jest SMTP. Transfer poczty zabezpieczono co prawda szyfrowaniem TLS czy SSL, ale nadal jest to ten sam mechanizm, który przez lata umożliwiał komunikację ponad barierami. Jak mówi się w sektorze IT: siła całej sieci zależy od najsłabszego ogniwa. Nie od dziś wiadomo, że ponad 30% serwerów, z których wysyła się pocztę jest źle zabezpieczonych, lub nie są one w ogóle zabezpieczone. Wiele danych wypłynęło już z poczty e-mail i wiele jeszcze ujrzy światło dziennie, gdyż nie ma na razie solidnej alternatywy.

A wielu próbowało. Facebook inwestuje ogromne pieniądze w rozwój Messenger Marketing i AI, Slack pokonuje kolejne bariery collaboration, a WhatsApp zdobył serca posiadaczy komórek. Nawet jeśli spojrzymy tylko na standard SMS to znajdziemy kilka wad, których nie jest on w stanie przeskoczyć. Instant messaging nie dorównuje poczcie elektronicznej przede wszystkim ilością odbiorców, ugruntowanym zaufaniem czy pozorną transparentnością. W poczcie elektronicznej odczuwa się szacunek, bo w momencie wysyłania wiadomości nie musimy znać ani nazwiska odbiorcy, ani jego twarzy, ani też marki karmy dla kota, którą kupuje na co dzień i dokumentuje w sieci społecznościowej.

 

Okiełznanie poczty elektronicznej to kwestia wyboru, nie przymusu

Od kiedy istnieją social media, skutecznie starano się połączyć jeden świat z drugim. Zrobił to Facebook, Gmail i wszyscy, którzy pracują nad automatyzacją marketingu. Jest to zdecydowanie broń obosieczna - poczta elektroniczna nie potrzebuje mediów społecznościowych tak, jak media społecznościowe bazują na technologii poczty. Poczta była, jest i będzie, niezależnie od tego, czy odbiorca jest naszym "followersem", czy nie.

Jednak co innego być konkurencją i inkwizycją, a co innego poprawiać i optymalizować. Gmail, który obecnie ma ponad miliard dwieście milionów użytkowników sprytnie zintegrował swoje narzędzie do zarządzania e-mailami, ze swoim targiem aplikacji. Możemy dziś korzystać z bardzo wielu narzędzi, które pomagają w sortowaniu poczty, odnajdywaniu w niej społecznościowego ducha i optymalizowaniu jej działania. Takie aplikacje jak Mailtrack, Streak czy Boomerang to ciekawe rozszerzenia możliwości poczty, które nie zakłócają jej działania, a jednocześnie podnoszą produktywność.

Co więcej, przez lata poczta elektroniczna doczekała się bardzo wielu metodologii, które miały usprawnić jej obsługę. Zasady takie jak Zero Inbox czy Five Filter pokazują, że poczta e-mail ma się dobrze, tylko trzeba ją poskromić. Tak, jak ze światem zewnętrznym, tak samo z pocztą e-mail trzeba jakoś żyć. Czy tego chcemy czy nie, to póki co największy serwis komunikacyjny na świecie.