Podsumowanie pierwszej niehandlowej niedzieli z różnych perspektyw

GOSPODARKA
Zakaz handlu w niedziele

Zajrzyjmy nieco do każdej z grup zainteresowanych wprowadzoną niedawno ustawą o zakazie handlu w wybrane, a następnie we wszystkie niedziele w roku. Dotychczas mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy sklepy wielkopowierzchniowe zamykane były tylko w przypadku świąt, a małe otwierane w konkretnym przypadku (gdy za ladą stanął właściciel).

Teraz sytuacja się zaostrzyła. Nie tylko święta wpływają na to, czy można handlować, czy też nie. Wyjątków jest jednak całkiem sporo. Gdy na terenie placówki handlowej jest stacja paliw lub kasa biletowa, handel jest dozwolony. Również jeśli za ladą staje właściciel, możemy w tym sklepie zrobić zakupy.

Oczywiście wspomniane zakazy nie dotyczą handlu w Internecie. To tam skierowano większą uwagę w kampaniach reklamowych dużych sieci. Castorama, czy Tesco dostarczają zakupy w niedziele zrealizowane poprzez Internet. Oznacza to, że sekcja logistyczna działa i zatrudnieni w niej pracują pełną parą. Jeśli chcemy uprzykrzyć dzień magazynom w sklepach wielkopowierzchniowych, możemy zamówić dowolny produkt dostępny w sklepie online.

Kto skorzysta na zakazie?

Z ustawowego wyłączenia z handlu niektórych a następnie wszystkich niedziel skorzystają na pewno właściciele małych sklepów. Jeśli sami obsługują klientów, mogą stanąć za ladą nawet w czasie obowiązywania ustawy. Dla nich zakaz handlu dla dużych sklepów jest szansą na dobry zarobek - większa sprzedaż po większej marży niż w sklepach wielkopowierzchniowych może oznaczać nawet kilkudziesięcioprocentowy wzrost obrotu.

Niedziele wolne od dużych zakupów to także ogromne pole do popisu dla gastronomii i hotelarstwa. Weekend spędzony na podróżach i spacerach oznacza, iż więcej osób zajrzy do restauracji, bistro, czy lodziarni. Wolna niedziela to szansa na rodzinny wyjazd czy świętowanie w towarzystwie. Następstwem ustawy o zakazie handlu w niedziele jest także zwiększenie popytu na paliwa, alkohol i jedzenie na dowóz. Właściciele pizzerii czy stacji benzynowych mogą tylko zacierać ręce.

Paradoksy jako reakcja na zmianę

Wolne niedziele powodują także kilka paradoksów. Na stacjach benzynowych pojawiły się artykuły żywności codziennej, jak nabiał, czy wędliny. Pracownicy stacji pracują na normalnych zmianach, jednak ruch jest o wiele większy. Powoduje to często spore kolejki i zdenerwowanie klientów. Ta sytuacja jednak rozładuje się w miarę upływu czasu i przyzwyczajenia obu stron do wzmożonego ruchu.

Wolne niedziele, a więc krótszy tydzień handlowy oznacza, że wiele sieci hipermarketów i centrów handlowych zdecydowało się na wydłużenie w obie strony godzin otwarcia. Powoduje to znaczne roszady w planie godzinowym i, co wydaje się zaskakujące, zwiększenie podaży zatrudnienia. Trudno nawet wyobrazić sobie, co by było, gdyby sklepy zamykano także na soboty.

Najważniejszy jest klient

Sklepy internetowe już cieszą się zwiększonym ruchem. Wielu klientów zdecydowało się robić zakupy online, lub chociażby spędzić kilka chwil w wolną niedzielę na przegląd asortymentu. Możemy korzystać zarówno z tradycyjnej sprzedaży online z wysyłką, jak i z ofert dowozu czy montażu. Towar możemy odebrać ze sklepu sami w wyznaczonym punkcie, a dział logistyczny z pewnością nie ogranicza się jedynie do przenoszenia towaru.

Wolne niedziele z pewnością wprowadzą wiele świeżości do utartego schematu sprzedaży tradycyjnej i online. Centra handlowe i hipermarkety zanotują o wiele większą sprzedaż w inne dni tygodnia, a drobni sklepikarze i usługodawcy skupią się na pozyskaniu weekendowych spacerowiczów. Jak każda zmiana, także i ta niesie ze sobą konsekwencje. Czy pozytywne?