Mem marketing czyli o przyszłości reklamy słów kilka

REKLAMA W SIECI
Szokujące reklamy i przyszłość spotów

Generacja lat 90 miała do czynienia z reklamami w telewizji, radiu oraz w prasie. Liczyła się wielkość, ilość i natężenie. Polska gospodarka obudzona z letargu wycisnęła w bannerach energię skrywaną od wielu wielu lat, a hasła "ojciec prać", "jedno co warto", czy "te japońskie cudeńka" zalewały polskie ekrany.

Przekaz był bardzo prosty, wręcz czasem napastliwy. Polacy obudzili się w czasach wszechobecnych zachodnich marek, które w polskim rynku widziały ogromny potencjał. W reklamach telewizyjnych królowali polscy aktorzy zachwalając nowoczesne i bezkonkurencyjne wyroby wielkich koncernów.

Dziś, wbrew pozorom, niewiele się zmieniło. Zaktualizował się sposób w jaki dociera się do odbiorców - bardziej podświadomie, kompleksowo i subtelnie. Odbiorcy przyzwyczaili się już do szoku, skandalu i słowa "nowość", dlatego tak niewiele można było w tej materii zdziałać. Dziś, by przyciągnąć widza do telewizora potrzeba sztabu ludzi, dobrego planu i cierpliwości.

Jedna zasada pozostała wciąż aktualna - powtarzalność reklamy. Jak mówi jeden z popularnych memów: "to co raz zostało zobaczone nie może zostać odzobaczone". Jednak efekt "zobaczenia" jest zbyt krótki i wspomnienie zostaje zbyt głęboko ukryte w podświadomości. Aby wzmocnić powiązanie tego wspomnienia z rzeczywistością zakupową, należy to wspomnienie odświeżać. I odświeżać. I jeszcze raz odświeżać.

Promień polonizacyji

Na efekcie powtarzalności wybiła się kultura memów - prostych obrazków o konkretnym znaczeniu, będących uwypukleniem schematów społecznych. Memy stały się sposobem wyrazu nastrojów grup społecznych i wiekowych, jak młodzież szkolna, czy yuppies. Gdyby nie memy, potężna energia zostałaby w ukryciu, zbierając potężne żniwo frustracji i niezadowolenia z szybko postępujących zmian gospodarczych i kulturalnych.

Memy powoli zaczynają wypierać tradycyjną reklamę, stanowiąc niezwykle interesujące pole do popisu dla agencji kreatywnych i reklamowych. Za pomocą jednego obrazka lub animacji, można przekazać bardzo wiele znaczeń. Wszak powiedzenie "jeden obraz wart tysiąc słów", ma tu swoje szczególne miejsce.

Śmieszny Pepe

Kultura memów rządzi się swoimi prawami. Memy, aby się wybić potrzebują zastrzyków z "polubień", "udostępnień" i "komentarzy". Memy żyją dzięki tzw. buzz, czyli reakcjom wokół opublikowanej treści. Dla wielu młodych ludzi reakcje w Internecie są bardziej wiarygodne niż zbadane nastroje społeczne. Odnosi się to do podejścia logicznego, gdzie widać każdą reakcję jak czarno na białym.

Memy stały się też sposobem na reklamę. Subtelnie łącząc charakterystyczny przekaz mema i podprogowy przekaz reklamy możemy w bardzo ciekawy sposób dotrzeć do odbiorców. Jedyny wysiłek to analiza tego, do jakiej grupy odnosi się dana treść.

 

Oto rzadki silny pepe

Mem jako reklama

Memy mogą być świetną matrycą dla marketingu. Wyrażają nastrój społeczny i przez to uwiarygadniają noszoną treść. Mogą być nośnikiem ciekawostek, wartościowych informacji, a także odnosić się do ważnych problemów społecznych. Memy w postaci reklamowej, jeśli przygotowane z wdziękiem, trafiają idealnie w społeczeństwo obrazkowe, stanowiąc mocną przeciwwagę dla telewizji, radia, czy prasy.

Memy służą także jako odskocznia od tradycyjnego internetu, który w latach okalających millenium stał się prawdziwym bannerowym śmietnikiem. Społeczeństwo informacyjne odrzuciło wypracowane latami strategie przyciągania reklam obrazkowych, by skupić się na selekcjonowaniu dostarczanych treści. Swego czasu wyszukiwarka Google zaczęła stosować bardziej konkurencyjne metody promowania dla wpisów organicznych, deprecjonując reklamę płatną jako nieefektywną.

Memy to nie tylko reklama. Memy to świetna zabawa. Młodzi ludzie nieustannie szukają sposobu wyrazu w postaci graffiti, tatuaży, mody czy wpisów społecznościowych i blogów. Memy są doskonałym narzędziem do wyrażenia konkretnego schematu i możliwości zidentyfikowania się z nim w błyskawiczny sposób.